Auta elektrycznego slider

Elektryczny ideał Polaka

10 stycznia 2018

Ma mieścić cztery osoby, przejechać bez ładowania co najmniej 150 km i kosztować 60 tys. złotych – tak polscy kierowcy wyobrażają sobie idealny elektryczny samochód I taki byliby skłonni kupić – wynika z badań przeprowadzonych przez Kantar TNS dla spółki ElectroMobility Poland.

ElectroMobility Poland, powołana w ubiegłym roku jako wspólne przedsięwzięcie spółek energetycznych, ma się przyczynić do powstania w naszym kraju systemu elektromobilności. W drodze do celu, jakim jest aż milion samochodów z napędem elektrycznym na polskich drogach już w 2025 roku, na razie ogłoszono konkurs na wygląd elektrycznego samochodu, który miałby być produkowany w Polsce i zlecono badanie, jakiego pojazdu chcą kierowcy. – Chcieliśmy określić akceptowalne parametry techniczne i cenę miejskiego auta elektrycznego przed rozpoczęciem budowy prototypów – twierdzi Piotr Zaremba, szef ElectroMobility Poland.

Kantar TNS przeprowadził więc badanie jakościowe z 4 grupami dyskusyjnymi składającymi się z kierowców aut segmentów A, B i C, którzy w ciągu ostatnich 6 lat kupili jakiś samochód, nowy lub używany. Potem, w badaniu ilościowym, zbadano reprezentatywną grupę 600 kierowców, którzy mają samochód, co najmniej współdecydowali o jego wyborze i co najmniej połowę przejeżdżanego corocznie dystansu pokonują w ruchu miejskim.

Czego właściwie chcemy?

Okazuje się, że aż 75% polskich kierowców rozważa możliwość kupna samochodu z napędem elektrycznym. Wśród najważniejszych cech takiego pojazdu, które mogłyby skłonić badanych do jego zakupu, najwyższe miejsce (aż 12% wskazań) zajęło co najmniej 4-osobowe nadwozie. Nie mniej ważna (11,9%) okazała się długa gwarancja, a tuż za nią (11%) wymieniano dobry dostęp do usług serwisowych. Za najmniej istotne cechy uznano markę producenta (3,3% wskazań), łatwość montażu fotelika do przewożenia dziecka (2,9%) i prestiż pojazdu (2,1%).

Badanie dowiodło, że największą zachętą do kupna pojazdu elektrycznego są ekonomia eksploatacji (59% wskazań) i ekologia (55%), zaś najpoważniejszymi argumentami przemawiającymi przeciwko takiemu zakupowi ‒ wysoka cena pojazdu (52%) i słabo rozwinięta infrastruktura ułatwiająca jego eksploatację (48%).

Dość duże rozbieżności w opiniach respondentów badania wyszły, gdy zapytano ich o oczekiwany zasięg auta elektrycznego między kolejnymi ładowaniami i o czas, minimalny czas, w jakim rozładowane akumulatory powinny zostać całkowicie naładowane. Najwięcej badanych, bo aż 39%, wskazywało, że zasięg samochodu elektrycznego powinien wynosić od 201 do 500 km. 31% stwierdziło, że wystarczy, jeśli taki pojazd będzie mógł przejechać 101‒200 km, a co 4. byłby zadowolony, gdyby mógł przejechać do 100 km.

Co interesujące, dość skrajne są oczekiwania potencjalnych użytkowników, jeśli chodzi o czas ładowania akumulatorów. 29% chce, by nie przekraczał on godziny, a nieco więcej respondentów (32%) zaakceptowałoby czas ładowania przekraczający nawet 3 godziny.

Na podstawie badania Kantar TNS można wyciągnąć jednoznaczny wniosek, że Polacy nie oczekują, że samochód elektryczny będzie im służył do długich podróży, a raczej eksploatowaliby go w ruchu miejskim. To właśnie w mieście chcieliby mieć najłatwiejszy dostęp do ładowarek – 77% badanych oczekiwałoby ich na parkingach (osiedlowych, miejskich, P+R), 40% pod centrami i galeriami handlowymi, 10% w centrach miast. 77% wymieniło też stacje benzynowe, a 12% przydomowe garaże.

Zakup auta elektrycznego

Kupić, nie kupić, pomarzyć warto

Okazuje się, że na kupno samochodu o napędzie elektrycznym jesteśmy w stanie przeznaczyć całkiem spore kwoty. Aż 64% potencjalnych nabywców chciałoby co prawda, by cena takiego auta była o kilkanaście procent niższa niż auta podobnej klasy ze spalinowym silnikiem, ale już dokładnie 1/3 respondentów akceptowała cenę na takim samym poziomie, jak za auto spalinowe, a 3% nawet o kilkanaście procent wyższą.

Zdecydowana większość, bo aż 2/3 respondentów badania, wolałaby samochód za 60 tys. złotych, którego zasięg wynosiłby 150 km. Pozostali skłonni byliby zapłacić nawet 100 tys. zł, ale w zamian oczekiwaliby samochodu o zasięgu do 300 km.

Jak można się spodziewać, decyzja o kupnie relatywnie drogiego samochodu, który jest co prawda tańszy w eksploatacji, ale ma też ograniczoną funkcjonalność, byłaby łatwiejsza, gdyby takie pojazdy miały jeszcze jakieś dodatkowe zalety. Osoby uczestniczące w badaniu Kantar TNS zapytano o zachęty, które mogłyby wpłynąć na decyzję o zakupie „elektryka”. 63% badanych wskazało na fakt, że samochód byłby polskiej produkcji, 60% liczyłoby na dodatkowe zachęty finansowe, a 47% chętnie widziałoby możliwość bezpłatnego parkowania w centrach miast. Jako mniej istotne argumenty wskazano możliwość jazdy po buspasach (21%) i uniknięcie ewentualnego podatku ekologicznego od samochodów spalinowych.

A co z formami finansowania takiego zakupu? Najwięcej respondentów badania, bo 64%, chciałoby obniżyć koszt zakupu przez wykupienie abonamentu na baterie. Na ten cel skłonni byliby wydawać ok. 200 zł miesięcznie. 48% deklarowało zaś zainteresowanie korzystaniem z polskiego auta elektrycznego w systemie car sharing.

  Zakup samochodu elektrycznego

Dobre, bo polskie?

Zadaniem przeprowadzonego przez Kantar TNS badania było wskazanie spółce ElectroMobility, jakiego pojazdu elektrycznego oczekują polscy kierowcy. Czy to się udało? Chyba tak, choć pozyskane w ten sposób informacje wciąż wydają się być mocno uogólnione. Wynika z nich bowiem, że niemal najbardziej pożądaną cechą takiego pojazdu jest… jego polskie pochodzenie. „Polscy kierowcy chcą elektrycznego auta produkowanego w kraju jako symbolu rozwoju gospodarczego i powodu do dumy”, „polscy kierowcy są otwarci na auta elektryczne, a polskość marki samochodu elektrycznego jest bardzo istotnym czynnikiem wyboru” – czytamy w materiałach EletroMobility. Interesujące, gdzie byli wszyscy ci ankietowani patrioci, gdy w latach 90. niemal nikt nie chciał kupować Malucha czy Poloneza…

Tekst, Andrzej Penkalla