Nadwozie ma pudełkowaty kształt, ale jest zgrabne i może się podobać.

Wybór nieoczywisty

Kto: Michał Hutyra

Co: Volkswagen Multivan Business

Gdzie: Kielce, Wrocław, Poznań

Kiedy: 12–18.06.2018

Ile: 900 km

ardzo przestronna kabina, ogromne możliwości konfiguracyjne, znakomite wyposażenie, wysoki komfort jazdy, precyzyjny układ kierowniczy, zaskakująco pewne prowadzenie, duża zwrotność, idealny dostęp do wnętrza, świetna widoczność.

Bardzo wysoka cena zakupu, krótka gwarancja podstawowa.

Zazwyczaj auto dla prezesa firmy to luksusowa limuzyna jednej z niemieckich lub japońskich marek. Ale przecież można inaczej. Volkswagen Multivan w wersji Business jest również luksusowy, a przy okazji może służyć jako mobilne biuro lub sala konferencyjna. Pojazd w sam raz dla kogoś zabieganego i zapracowanego.

Patrząc na Multivana, nietrudno zgadnąć, że wywodzi się on ze świata samochodów użytkowych. Nadwozie, które kształtem przypomina graniastosłup, na pierwszy rzut oka pozbawione jest finezji, ale liczne chromy, spore 19-calowe obręcze kół oraz światła i reflektory typu LED dodają mu elegancji i smaku.

Dowodzić z trzeciego rzędu

Długość auta to niemal pięć metrów, a rozstaw osi równe trzy metry, co gwarantuje ogromną przestrzeń wewnątrz. Zagospodarowano ją, montując sześć niezależnych foteli – przednie dla kierowcy i pasażera, pozostałe dla prezesa i jego świty. Najbardziej luksusowe znajdują się całkiem z tyłu i mają elektryczną regulację w każdym kierunku, są podgrzewane, a pomiędzy nimi znajduje się spora szafeczka, która kryje barek, lodówkę i kilka schowków. Po obu stronach są cupholdery, a w podłokietniku fotela prezesa znajduje się słuchawka, umożliwiająca prowadzenie prywatnych telekonferencji. Po prawej stronie fotela jest nawet stacja dokująca, która umożliwia ładowanie telefonu komórkowego. Fotele montowane w drugim rzędzie można obracać tyłem do kierunku jazdy, pomiędzy nimi znajduje się ruchomy stolik, wyposażony w uchwyty na gazety i kubki, którego blat ma okrągły kształt, co daje choćby symboliczną możliwość prowadzenia ultraważnych rozmów. Pod siedzeniami ulokowano pojemne szuflady, a bagaż z pewnością zmieści się za ostatnim rzędem siedzeń.

W kabinie panują aż trzy strefy klimatyczne, każdy z pasażerów ma też indywidualny nawiew powietrza oraz oświetlenie. Intymność gwarantują przyciemniane szyby oraz dopasowane roletki w oknach bocznych. W standardzie montowane są też elektrycznie przesuwane drzwi po obu stronach nadwozia. Komunikację na pokładzie ułatwia interkom, dzięki niemu bez podnoszenia głosu mogą ze sobą rozmawiać kierowca oraz wszyscy pasażerowie.

Do wysoko umieszczonych tablicy przyrządów i foteli trzeba i można się przyzwyczaić. Za to kąt pochylenia koła kierownicy i lekkość działania pedałów nie odbiegają od tych znanych z samochodów osobowych. Jakość plastików, kierownica, system multimedialny oraz wskaźniki, ergonomia czy łatwość posługiwania się osprzętem to już czysty Volkswagen osobowy. A że siedzimy wysoko, nie jest to takie złe: więcej widzimy, bezpieczniej jedziemy. Kierowcy asystują seryjne: układ antykolizyjny, adaptacyjny tempomat oraz czujnik martwego pola i system monitorowania uwagi kierowcy. Kabinę wersji Business wykończono wysokogatunkową wykładziną, skórą oraz drewnem, które nawet jeśli ma syntetyczne pochodzenie, to go nie zdradza.

Solidne podwozie

Względem poprzednika (generacji T5) podwyższono komfort jazdy poprzez udoskonalenie wyprofilowania foteli, poprawienie wyciszenia kabiny i wprowadzenie adaptacyjnego zawieszenia. W naszych warunkach drogowych zdecydowanie najlepiej sprawdza się ustawienie Comfort, bo Normal i Sport najbardziej przydają się podczas jazdy w pojedynkę na równych krętych drogach. Auto jest bardzo zwrotne, układ kierowniczy bez zarzutu, a widoczność we wszystkich kierunkach doskonała. Dobrze trzyma się ono drogi, na zakrętach nie przechyla się, co jest zasługą sztywnego zawieszenia. Gorzej, gdy próbujemy pojechać ostrzej. Przechyły nadwozia nadal nie są zbyt duże, ale wyraźnie czuje się, że tył pojazdu ma ochotę zmienić tor jazdy, jest po prostu za lekki. Tylna część podskakuje na krótkich wybojach, natomiast długie nierówności poprzeczne i wzdłużne pokonuje przyzwoicie. Całe auto ma tendencję do galopowania – wzdłużnego kołysania – co daje się we znaki pasażerom na przednich fotelach, na środkowych jest najspokojniej. Stateczniej zachowuje się z kompletem pasażerów na pokładzie. Napęd 4Motion, realizowany tu przez sprzęgło Haldex, pozwala łatwiej kontrolować kierunek jazdy, szczególnie na śliskiej (mokrej lub zaśnieżonej) nawierzchni. Dzięki niemu Multivan automatycznie staje się samochodem bezpieczniejszym. Poczucie bezpieczeństwa wzmacnia też skuteczny w działaniu układ hamulcowy, który nie lubi jednak serii (jedno po drugim) gwałtownych hamowań z wysokich prędkości. Multivan nie przepada też za wielopoziomowymi parkingami (choć na większości się mieści) oraz za slalomem pomiędzy słupkami na torze testowym. Cóż, fizyki wynikającej z masy i gabarytów, nie da się oszukać.

Próbuje tego jednak podwójnie doładowany turbodiesel (2.0 TDI o mocy 204 KM), który potrzebuje równo 10 sekund, żeby osiągnąć prędkość 100 km/h. Wydaje się, że to słaby wynik, ale subiektywne odczucia są takie, jakby był o kilka sekund lepszy. To zasługa sporego momentu obrotowego (450 Nm), który jest osiągany już przy 1400 obr./min. Bardzo dobre wrażenie sprawia też 7-biegowa, dwusprzęgłowa przekładnia DSG. Pilnuje ona obrotów, które nawet podczas dynamicznej jazdy nie przekraczają zwykle 3 tys./min. Zresztą wciskanie gazu w podłogę nie ma tu większego sensu, ponieważ silnik ma najwięcej wigoru w niskim i średnim zakresie obrotów. Jeśli kręcimy go wyżej, narażamy się na niepotrzebny hałas. Przy każdym zdjęciu nogi z gazu silnik odłącza się od skrzyni biegów i pracuje na biegu jałowym, co pozwala dodatkowo zmniejszyć zapotrzebowanie na paliwo. Przy spokojnej jeździe Multivanowi wystarcza 7 l/100 km, podczas szybkiej jazdy autostradowej nie przekracza ono 10 l/100 km. Manewrowanie w mieście nie stanowi problemu dzięki: wysokiej pozycji za kierownicą, regularnym kształtom nadwozia, seryjnym czujnikom parkowania z przodu i z tyłu oraz kamerze cofania.

Czy wersja Business od zwykłej (nawet Highline) różni się tym, czym Alpy od Tatr? Tak mogłoby wynikać studiując cennik – 170 kontra 340 tys. zł netto za cenę bazową auta. Prawda jest jednak taka, że z niektórych elementów wyposażenia można bez żalu zrezygnować. Wersja Business jest mniej praktyczna – zaledwie 6-osobowa, a nie 7-osobowa. Nie da się z niej w łatwy sposób usunąć wszystkich foteli, przez co staje się mniej praktyczna. W celach reprezentacyjnych spisuje się jednak znakomicie i jest świetną wizytówką każdej firmy.

LF

Print Friendly