1_1

W amerykańskim stylu

Kto: Przemysław Dobrosławski

Co: Infiniti QX60

Gdzie: Warszawa

Kiedy: 25.10.2018

Ile: 100 km

Obszerne i funkcjonalne wnętrze, 7-miejscowe nadwozie, oryginalność.

Stylistyka wnętrza i detale typowe dla aut luksusowych sprzed dekady, spore zużycie paliwa, ograniczona liczba wersji.

QX60 – to największy i najbardziej luksusowy SUV japońskiej marki Infiniti, który właśnie trafił do polskiej oferty. Jego zaletami są, między innymi, obszerne i praktyczne siedmioosobowe wnętrze oraz duży i niewysilony silnik V6.

Trzeba było czekać aż sześć lat od debiutu modelu Infiniti QX60 w Stanach Zjednoczonych, aby trafił on również na rynek polski. W Europie i w Polsce do niedawna rolę topowego SUV-a japońskiej marki pełnił model QX70, ale po jego wycofaniu powstała pewna rynkowa luka, którą krajowy importer postanowił uzupełnić o nieznany nad Wisłą model QX60. W Polsce luksusowe SUV-y Infiniti są rzadko spotykane, ale to jeden z najpopularniejszych SUV-ów premium w Stanach Zjednoczonych. Tylko modelu QX60 sprzedano na tamtejszym rynku przed rokiem ponad 40 tys. szt.

Duży i rodzinny

Ten wyjątkowy SUV ma długość 509,2 cm i szerokość 196 cm. Patrząc na nadwozie, widać, że stawiano na praktyczną stronę pojazdu, a nie na lekkość sylwetki. Z przodu pojazd wygląda jeszcze nowocześnie i dynamicznie, ale tył nadwozia jest już mniej proporcjonalny.

Znacznie bardziej konserwatywne, żeby nie powiedzieć niewspółczesne, jest wnętrze Infiniti. Widać wyraźnie, że model ma już długi rynkowy staż, gdyż nie uświadczymy tu najnowszych rozwiązań multimedialnych, nowoczesnego interfejsu nawigacji, atrakcyjnych wizualnie zestawów zegarów za kierownicą itp. Za to z pewnością docenimy bardzo obszerne wnętrze, które wydaje się jeszcze obszerniejsze dzięki szklanemu dachowi, obfite wykończenie drewnem klonowym i skórą oraz ciekawe wzory tapicerki.
Samochód skrojono pod potrzeby pragmatycznych Amerykanów. Kanapę drugiego rzędu możemy przesuwać na długości 13,5 cm niczym w vanie. Do trzeciego rzędu zasiądziemy z łatwością dzięki zmyślnemu mechanizmowi składania kanapy drugiego rzędu.

Mimo obszernego wnętrza bagażnik tego SUV-a nadal jest przepastny, mieszcząc 1155 litrów, gdy podróżujemy w pięć osób, oraz 2166 litrów, gdy jedziemy tylko we dwójkę. Przy komplecie siedmiu pasażerów nadal mamy do dyspozycji użyteczny bagażnik o pojemności 447 litrów, a więc większym niż w niejednym kompakcie.

Tylko V-szóstka

W polskiej ofercie znajdziemy pod maską wyłącznie 3,5-litrowy silnik benzynowy V6 o mocy 262 KM współpracujący ze skrzynią CVT, która przenosi moment obrotowy na cztery koła. O proporcjach momentu obrotowego kierowanego na osie decyduje elektronika. Maksymalnie na oś tylną może trafić 50% momentu. W tak luksusowym SUV-e nie mogło zabraknąć wyboru trybów jazdy. Do dyspozycji mamy tryb Standard, Eco, Sport i Snow. W czasie jazdy docenimy dobre wygłuszenie pojazdu dzięki systemowi redukcji hałasu Active Noise Controll, który wytwarza fale dźwiękowe o przeciwnej fazie do dźwięku silnika, co powoduje ich znoszenie się.

Podobnie skrzynia CVT nie jest zbyt uciążliwa, a charakterystyczne wycie słyszymy jedynie podczas prób dynamicznego przyśpieszania. Infiniti jest całkiem żwawe – pierwsze 100 km/h osiąga w 8,4 s, ale prędkość maksymalne może się wydawać niewygórowana – 190 km/h. Model QX60 z pewnością nie jest mistrzem oszczędnej jazdy, ale jak na jednostkę V6 wynik jest akceptowalny. Przy spokojnej jeździe z baku znikało ok. 17 l/100 km w mieście.

Nietuzinkowość kosztuje

Infiniti QX60 jest oferowane w dwóch wersjach: Elite w cenie 359,9 tys. zł i 10 tys. zł droższej High-Tech. W standardzie znajdziemy nie tylko 20-calowe felgi aluminiowe, panoramiczny szklany dach, nagłośnienie Bose, ale też 7-calowe ekrany w zagłówkach, do których w schowku znajdziemy dedykowane słuchawki bezprzewodowe. W droższej wersji na pokładzie jest także inteligentny tempomat i system ostrzegający przed kolizją, tak z przodu, jak i z tyłu.

Infiniti QX60 można kupić tylko w dwóch krajach w Europie. Plan sprzedażowy nie jest zbyt wygórowany. Polski importer chciałby sprzedawać rocznie ok. 50 szt.

LF

Print Friendly