Arteon_011

Volkswagen Arteon – Koniec CC

Kto: Tomasz Siwiński

Co: Volkswagen Arteon

Gdzie: Genewa

Kiedy: 24.06.2017

Ile: 750 km

Ponadprzeciętna stylistyka i olbrzymia przestrzeń wewnątrz samochodu.

Mniej intuicyjny panel centralny niż w poprzednich modelach Volkswagena.

Samochody Volkswagena można opisywać wg bardzo prostego schematu. Zachowawcza stylistyka, dobre silniki, doskonałe skrzynie biegów, bardzo pragmatyczne wnętrze, do tego niemal zawsze korzystne RV, plus trochę wrażeń z jazdy i mamy test. Z Arteonem jest inaczej.

Lubię kolorowe samochody. Wiem, wartość rezydualna lubi czernie, biele i odcienie szarości, ale ja lubię kolory. Gdybym decydował się na Arteona, pierwsza pozycja, którą bym kliknął w opcjach dodatkowych, to byłby lakier – kurkuma. Pod tym oznaczeniem kryje się piękny, pretensjonalny złoty kolor, który pasuje do Arteona tak samo dobrze, jak 20-calowe koła.

Zadziwić Szwajcara
Od razu chciałem uspokoić, że ten śródtytuł nie jest eufemistycznym określeniem jakiejś nieprzyzwoitej czynności. Trudno sobie wyobrazić lepsze miejsce w Europie, gdzie można spotkać tyle luksusowych i wyjątkowych samochodów, co w Genewie. Rolls-Royce, Ferrari, Tesla czy prawdziwe klasyki spotyka się tutaj naprawdę na każdym rogu. Wystarczy wspomnieć, że przed hotelem, gdzie mieliśmy obiad, do stacji szybkiego ładowania (tak, była przed hotelem) podpięta była Tesla, podjechała druga Tesla, a chwilę później trzecia. W takim mieście trudno jest przykuć czyjąś uwagę samochodem. Chyba że jest to Volkswagen Arteon w kolorze kurkumy na polskich numerach rejestracyjnych. Trzeba powiedzieć, że udało nam się zadziwić Szwajcarów.
Podczas prezentacji mieliśmy do wyboru samochody w dwóch najwyższych wersjach silnikowych: 2.0 TDI o mocy 240 KM i 2.0 TSI generującym moc 280 KM. Zawsze kieruję się rozsądkiem i wybieram wersję bardziej flotową. W tym przypadku, skoro żadna do flotowych nie należała, wyszedłem z założenia, że manager, który zdecyduje się na złotego Volkswagena, weźmie także podwójnie doładowaną wersję benzynową z napędem na wszystkie koła. Nasz ‒ przez ten krótki czas był nasz – samochód wyposażony był we wszystko, w co mógł być wyposażony, i kosztował 250 tysięcy złotych. Tak, to ćwierć miliona, ale ćwierć miliona brutto i ćwierć miliona bez rabatu flotowego. Volkswagen ustami Tomasza Tondera, PR managera, oznajmił, że Arteon nie jest pozycjonowany jako model premium, ale na wszelki wypadek, gdyby klienci nie zgodzili się z linią producenta, porównywalne wersje BMW serii 4 i Audi A5 Sportback są droższe o 30 tysięcy.

Strona 1 z 3123

S. K.

Print Friendly