Lexus LS500h

Umarł król, niech żyje król

Kto: Michał Hutyra

Co: Lexus LS500h

Gdzie: Warszawa, Wrocław

Kiedy: 4–11.01.2018

Ile: 1200 km

Dobre osiągi, niskie zużycie paliwa, wysoki komfort resorowania, świetne wyciszenie, przestronna kabina, wygodne fotele, znakomita jakość wykonania, bardzo bogate wyposażenie, atrakcyjna cena, bardzo dobre właściwości jezdne.

Skomplikowane i zbyt rozbudowane menu do sterowania poszczególnymi funkcjami oraz multimediami, duża częstotliwość wykonywania przeglądów, niska ładowność.

Mniej więcej raz na dekadę Japończycy prezentują to, co mają najlepszego w motoryzacji z dziedziny designu, techniki i komfortu. Tym razem jest to najbardziej luksusowa limuzyna z Dalekiego Wschodu – Lexus LS. Wtedy też niemiecka konkurencja wstrzymuje oddech w obawie o to, kto zajmie pozycję lidera w segmencie premium. Sprawdzamy, czy nowym królem będzie LS 500h.

Lexus to nie tylko szlachetniej urodzona Toyota. To marka, która różni się wszystkim, czym tylko może, od swoich europejskich rywali. Widać to już na pierwszy rzut oka, ponieważ LS nie tyle zwraca na siebie uwagę, lecz bije po oczach. Szczególne wrażenie sprawia oglądany z przodu, głównie za sprawą niesamowitej osłony chłodnicy w kształcie klepsydry.

Stworzony przez artystów

O wyjątkowości LS-a najlepiej świadczy to, że nad jego wnętrzem nie pracowali designerzy, lecz siedmiu najlepszych artystów, którzy na co dzień służą cesarzowi japońskiemu. Ich niesamowity kunszt i klasę widać w każdym detalu. Deska rozdzielcza płynnie przelewa się na drzwi, a uchwyty, które służą do ich zamykania, wyglądają tak, jak zawieszone w powietrzu. Są gustownie podświetlone i zdobione drewnem oraz aluminium. Wygląda to niepowtarzalnie i bardzo ekskluzywnie. Wewnątrz trudno zresztą odnaleźć materiały inne niż naturalne: skóra, aluminium czy drewno. Do wykończenia wnętrza LS-a Lexus stosuje wyjątkowe gatunki skór, bo anilinowe. Od pozostałych różnią się tym, że nie mają żadnej skazy, ponieważ w przeciwieństwie do skór wytłaczanych, widoczna jest cała ich powierzchnia. Są też wyjątkowo miękkie – czytaj delikatne. Poziom wykończenia jest obłędny.

Zwykły-niezwykły samochód

W centralnym miejscu deski rozdzielczej znajduje się duży, ponad 12-calowy ekran systemu multimedialnego. Obok niego znajduje się drugi ekran, który wyświetla… ozdobny motyw graficzny. Nie żartuję, służy tylko i wyłącznie do tego. Znacie inną markę, która może sobie pozwolić na taką ekstrawagancję? Ja nie. Na wprost oczu kierowcy znajduje się kolejny ekran, a ściślej mówiąc cyfrowe zegary, które nie w każdym trybie pracy pasują stylem do tej klasy samochodu. W górnej części konsoli środkowej znajduje się panel sterowania klimatyzacją i właściwie na tym kończy się tradycyjna obsługa samochodu, jaką zna przeciętny, średnio doświadczony kierowca. Centrum sterowania wszelkimi funkcjami auta znajduje się na konsoli środkowej, pomiędzy fotelami i jest nim tzw. touchpad, czyli dotykowy ekran, po którym przesuwa się palec i który naciska się, żeby wejść w odpowiednie przyciski wyświetlane na ekranie systemu multimedialnego. Precyzja tego urządzenia jest taka sobie, a samo menu jest na tyle złożone, że już przebicie się przez wszelkie możliwe funkcje odbiera kierowcy najlepsze lata życia.

Po tygodniu czy dwóch użytkownik samochodu przyzwyczai się do tego rozwiązania, nauczy się szybszego reagowania albo nabierze wprawy w obsłudze. Po kilku tygodniach pogodzi się z tym, że ten typ tak ma. Tylko czy aby na pewno o to chodzi, żeby upokorzyć użytkownika? Ten samochód nie jest przecież adresowany tylko i wyłącznie do młodych i dynamicznych prezesów, ale też do prezesów seniorów, także tych, którzy nie mieli okazji przebrnąć przez wszystkie etapy lexusowej ewolucji i nie stawiali pierwszych kroków w erze starszych systemów z myszką. Na całe szczęście to jedyna tak irytująca cecha, a właściwie wada LS-a.


Komfortowy czy luksusowy?

Fotele przednie są obszerne, wygodne, a wielokonturowe sterowanie pozwala dopasować je do najbardziej chyba pokrzywionego kręgosłupa. Tu nic nie ma prawa uwierać kierowcy, a wydłużane siedzisko znakomicie podpiera uda. Oczywiście fotele oprócz wszelkich możliwych regulacji za pomocą silników elektrycznych, mają też funkcję masażu (7 programów, 5 stopni intensywności), ogrzewanie i wentylację. Klimatyzacja pracuje bezszelestnie, jonizuje powietrze i sama dobiera siłę nawiewu do liczby pasażerów znajdujących się w aucie. Oczywiście każdy, kto siedzi w Lexusie LS, może indywidualnie ustawiać temperaturę dla siebie. Żeby nie zmęczyć mięśni, drzwi mają system automatycznego dociągania. Nad komfortem i klimatem panującym na pokładzie LS-a można się rozpływać i rozpisywać w nieskończoność. Tu wszystko jest akuratne, a może nawet doskonałe. Nawet sprzęt audio marki Mark Levinson został zaprojektowany specjalnie do tego modelu. Dzięki temu akustyka i dynamika dźwięku są takie jak trzeba.

LS to jeden z tych samochodów, który może być kupowany nie dla kierowcy, lecz dla pasażera. Ten drugi jest dopieszczony do granic absurdu. Tylny lewy i prawy fotel można rozłożyć do pozycji półleżącej, odizolować się przed wzrokiem wścibskich przechodniów za pomocą elektrycznie sterowanych rolet okiennych. Dodatkowy relaks zapewniają funkcje masażu, wentylacji czy ogrzewania foteli. Steruje się nimi za pomocą tabletu zatopionego w tylnym podłokietniku. Za pomocą tabletu zarządza się także muzyką na pokładzie oraz obsługuje odtwarzacz DVD.

Tylny prawy fotel standardowo już traktowany jest jako bardziej priorytetowy. Kiedy rozłożymy go do pozycji półleżącej, automatycznie przesuwa się przedni fotel, powiększając miejsce na stopy. Kiedy nikt na nim nie siedzi, można go podsunąć maksymalnie do przodu, pochylić oparcie i złożyć zagłówek, a wszystko po to, żeby nie przesłaniać widoczności kierowcy.

Strona 1 z 212

LF

Print Friendly