426236171_A_new_level_of_performance_-_1_3-litre_140_160PS_petrol_engine

Tip na TOP

Kto: Michał Hutyra

Co: Nissan Qashqai

Gdzie: Barcelona

Kiedy: 16-17.10.2018 r.

Ile: 150 km

właściwości jezdne, wyposażenie podstawowe, komfort jazdy, elastyczność silnika, osiągi, działanie skrzyni biegów, ekonomia jazdy

dopłata do wersji o większej mocy, dopłata do skrzyni automatycznej, ilość miejsca za kierownicą

Nissan Qashqai jest jednym z najchętniej kupowanych kompaktowych SUV-ów na polskim rynku. Pod koniec ubiegłego roku model ten przeszedł lifting, który zwiększył jego atrakcyjność. Teraz otrzymał nowy silnik benzynowy oraz nowy system multimedialny. Czy to wystarczy, żeby utrzymać się na tzw. fali?

To, że detale mogą robić różnicę, najdobitniej świadczy przykład Qashqaia, który wygląda dziś (po liftingu) znacznie lepiej niż w chwili rynkowego debiutu. Do kompletu brakowało nowoczesnego systemu multimedialnego. Brakowało, ale już nie brakuje, bo ten oferowany aktualnie może mieć nawet 8-calowy ekran i zapewnia pełną synchronizację z systemami IOS oraz Android Auto.

Pod względem właściwości jezdnych i pewności prowadzenia Qashqai od zawsze należał do ścisłej czołówki w swojej klasie i tutaj nic się nie zmieniło. Samochód pewnie pokonuje zakręty, jego nadwozie przechyla się tylko tyle, ile musi, zawieszenie łagodnie tłumi nierówności nawierzchni i ma niezłe maniery, bo nie różnicuje sposobu tłumienia nierówności ze względu na ich wielkość. Układ kierowniczy jest (jak na SUV-a) precyzyjny, dlatego jazda tym modelem jest bardzo przyjemna, ale… Do pełni szczęścia brakuje możliwości mocniejszego odsunięcia fotela kierowcy do tyłu.

Pod maską Qashqaia (obok jednostek wysokoprężnych) można było spotkać do tej pory jeden z dwóch turbodoładowanych silników benzynowych. Mniejszy miał trzy cylindry i z pojemności 1,2 l rozwijał moc 115 KM. Większy, 4-cylindrowy, miał pojemność 1,6 l i moc 163 KM. Mniejszy nie grzeszył kulturą pracy, oba charakteryzowały się wyraźną turbodziurą, a więc brakiem zapału do jazdy w dolnym zakresie obrotów. Nissan zrezygnował z obu silników benzynowych i zastąpił je jednym, skonstruowanym wspólnie z Daimlerem.

Nowa jednostka napędowa ma pojemność 1,3 l i jest serwowana w dwóch smakach – moc 140 lub 160 KM. Pod względem technicznym silnik jest bardzo ciekawą konstrukcją – rozrząd ma napęd łańcuchowy, 6-otworkowe wtryskiwacze pracują pod ciśnieniem roboczym 250 barów (jak na silnik benzynowy to bardzo dużo), jest też elektronicznie sterowany zawór wastegate w turbosprężarce. Silnik ma też bezpośredni wtrysk paliwa typu common rail, wtryskiwacze korzystają więc z ciśnienia wytworzonego we wspólnej szynie paliwowej jak w typowym nowoczesnym dieslu. Wszystko to ma zapewnić niskie zużycie paliwa i bardzo spontaniczną reakcję na gaz. Nowa jednostka na randki z mechanikami ma się umawiać co 30 tys. km.

Na pierwszy ogień wzięliśmy Qashqaia wyposażonego w słabszy silnik. Okazało się, że jest naprawdę oszczędny, ponieważ przy równej, spokojnej jeździe przez miasto, autostradą oraz odcinkiem krętej górskiej drogi zużył zaledwie 5,5 litra benzyny na 100 km. Reakcja na gaz jest więcej niż przyzwoita, a dźwięk pod dużym obciążeniem w ogóle nie zdradza, że mamy do czynienia z jednostką o tak małej pojemności. Mniej zachwycił nas za to mocniejszy silnik. Świadczy o tym już choćby to, że kilkakrotnie zerkaliśmy do danych technicznych, czy aby na pewno ma on te dodatkowe 20 KM mocy i dodatkowe 20 Nm momentu obrotowego. Miał, ale niespecjalnie dało się to wyczuć podczas jazdy. Co ciekawe, wersje słabsza i mocniejsza różnią się wyłącznie oprogramowaniem. Technicznie są identyczne – te same tłoki, wtryski, turbosprężarka, układ dolotowy i wydechowy. Różnią się też ceną – 7 tys. złotych, a to oznacza pełne ręce roboty dla wszelkiej maści tunerów.

Na mocniejszą jednostkę napędową zdecydują się prawdopodobnie tylko ci kierowcy, którzy chcą mieć przekładnię automatyczną. Siedmiobiegowa, dwusprzęgłowa skrzynia pochodzi z magazynu Mercedesa i trudno jest jej cokolwiek zarzucić. Pytanie tylko, ilu miłośników komfortu będzie w stanie zapłacić za nią 14 tys. zł (7 tys. za mocniejszy silnik, 7 tys. za skrzynię automatyczną). Na to pytanie na pewno odpowie rynek.

LF

Print Friendly