SUBARU_XV_High-280

Nie orzekaj we własnej sprawie – Subaru XV

Kto: Tomasz Siwiński

Co: Subaru XV

Gdzie: Ryga

Kiedy: 4.12.2017

Ile: 240 km

Niesamowite właściwości terenowe, stały napęd na wszystkie koła, silnik boxer.

Niewielka paleta silnikowa, rozczarowujący dźwięk silnika.

Sztywna polityka

Dużo napisałem o filozofii Subaru, a niewiele o modelu XV. Oczywiście, możemy i nawet powinniśmy zjechać nim z utwardzonej drogi, ale większość czasu będziemy podróżować po asfalcie. Wnętrze jest ciemne, ale przyjemne. Zdecydowanie poprawiono jakość wykończenia. Wciąż pozostawiono trzy wyświetlacze. Osobiście zrezygnowałbym z tego na podszybiu, podobnie jak to jest rozwiązane w Outbacku. Niżej znajduje się ośmiocalowy wyświetlacz. Uproszczono jego menu, chociaż nie należy spodziewać się, że przesiadając się do XV, np. z marek niemieckich, wszystko będzie od razu zrozumiałe. Do tego łopatki przy kierownicy, lewarek – szkoda, że nie ma podświetlanego biegu – skrzyni bezstopniowej. Siedzisko nie jest głębokie, ale wygodne. Na pewno trzeba wspomnieć o widoczności, która, dzięki dużym lusterkom umieszczonym na drzwiach i dodatkowej szybce za słupkiem A, jest bardzo dobra. Niestety, kamera cofania nie jest chowana, dlatego podczas jazdy zimą szybko się brudzi.
We wnętrzu XV w porównaniu do poprzedniego modelu jest przyjemniej, bardziej przestronnie i ciszej. To wybrane elementy wpływające na jakość jazdy, ale najważniejsze jeszcze przed nami. Inżynierowie poprawili zawieszenie, a także, dzięki platformie SGP, zwiększyli sztywność niektórych elementów nadwozia. Można się było o tym przekonać podczas slalomu pokonywanego różnymi generacjami. Nowa posłusznie podążała za ręką kierowcy, tymczasem wcześniejsza miała tendencję do uginania się. Poza tym doskonale dało się wyczuć działanie systemu ATV (patrz ramka).
Podczas jazd miejskich sprawdziliśmy działanie technologii Eyesight. Nie wyręczy kierowcy, ale jest w stanie zapobiec wielu nieprzyjemnym sytuacjom na drodze.
Na zakończenie słówko o skrzyni. Nie mieliśmy okazji sprawdzić, jak działa przekładnia manualna, za to naprawdę sporo pojeździliśmy ze skrzynią bezstopniową. Jest to na pewno najlepsza tego typu przekładnia, jaką miałem okazję testować, ale nie pozbawiona wad. Niestety, dźwięk jej pracy raczej nie należy do najmilszych. W trybie manualnym mamy złudzenie skrzyni sekwencyjnej, a kiedy chcemy np. przyhamować silnikiem, symulowane przełożenia dają bardzo ciekawy efekt. Na pewno trzeba się tej skrzyni nauczyć i jeżeli ktoś spodziewa się działania podobnego do dwusprzęgłowych automatów, może być zawiedziony.
Nie jest to samochód szybki, bardzo oszczędny, najlepiej wykonany, z najkrótszymi okresami międzyprzeglądowymi (co 15 tys. km), najładniejszy. Mam jednak dla wszystkich subarosceptyków radę; proszę wsiąść, najlepiej w okresie zimowym, do tego samochodu i odbyć nim jazdę testową, a gwarantuję, że dla większości z was, będzie to początek przygody z Subaru.

Strona 2 z 212

S. K.

Print Friendly