DSC_1818

Kia Stonic – Nowy w rodzinie

Kto: Michał Hutyra

Co: Kia Stonic

Gdzie: Berlin

Kiedy: 20 - 21.09.2017

Ile: 250 km

Design, wyposażenie, cena, właściwości jezdne, przestronność kabiny.

Brak innych niż podstawowy silników łączonych z podstawową wersją wyposażenia, brak świateł full LED wśród opcji.

Mamy takie czasy, że co drugi samochód na rynku albo jest, albo bardzo chce być crossoverem. Do tego gatunku dołączyła najnowsza Kia Stonic.

Kia już od 2009 roku próbowała podbić raczkujący jeszcze wówczas rynek europejskich crossoverów. Plany, których nie udało się osiągnąć modelowi Soul, ma szansę zrealizować Stonic.

Mały na zewnątrz, duży w środku

Samochód jest oferowany z nadwoziem w rozmiarze B, co jednoznacznie wskazuje na jego miejskie przeznaczenie. Stonic powstał na platformie modelu Rio ‒ ma ten sam rozstaw osi i niemal identyczną długość nadwozia. Jest ono wyraźnie wyższe (o 65 mm) niż w Rio, dlatego oferuje więcej przestrzeni w kabinie i bardziej pojemny bagażnik (352 l). Nawet po maksymalnym odsunięciu przednich foteli, z tyłu zmieszczą się wysocy pasażerowie. Co więcej, na głowę nie będzie im się walił dach auta.
Wnętrze zaprojektowano dość pomysłowo – jest sporo schowków, półeczek (na portfel, telefon), są kieszenie w drzwiach z przodu i z tyłu. Jak okiem sięgnąć plastiki są twarde, ale nie wyglądają na tanie i są znakomicie spasowane. Ogólne wrażenie jakości tworzy też cisza, jaka panuje w aucie podczas jazdy po nierównościach. Nie towarzyszą jej żadne trzaski i żadne stuki. Z jednej strony, to zasługa dobrze zestrojonego układu zawieszenia, z drugiej, sztywności nadwozia. Koreańczycy podkreślają, że do budowy auta zastosowano mnóstwo stali o wysokiej wytrzymałości (Kia może sobie na to pozwolić, ponieważ posiada własną hutę stali). Ponadto użyto niespotykanej wręcz długości (96 metrów) spoin klejonych zamiast tradycyjnych zgrzewów.
Fotele są wygodne, mają szeroki zakres regulacji i łatwo jest do nich dopasować ustawienie kierownicy, którą można mocno przyciągnąć do siebie. Atutem Kii są też czytelne klasyczne zegary oraz łatwy dostęp do wszelkich urządzeń pokładowych. Podkreślamy też fakt, że Kia nie uległa modzie na wystające z deski rozdzielczej ekrany. Ten w Stonicu zgrabnie wkomponowano w kokpit.

Można się wyróżnić

Z badań przeprowadzonych przez Kię wynika, że w tej klasie aut bardziej niż tradycja i przywiązanie do marki liczy się wygląd zewnętrzny. Stonic jest pierwszym modelem, który stwarza potencjalnemu nabywcy tak ogromne możliwości personalizacji. Do wyboru jest aż 20 wersji kolorystycznych, na które składają się: 9 lakierów nadwozia, 5 lakierów dachu i 4 lakiery listew ozdobnych na desce rozdzielczej. Na ulicy niełatwo będzie spotkać dwa identyczne samochody. Stonic wygląda naprawdę odlotowo i na ulicach Berlina zwracał uwagę przechodniów. Właśnie ta cecha ma działać na klientów jak przysłowiowy magnes.
Zalety crossovera Kii nie zaczynają się i nie kończą na wyglądzie. Mimo większego prześwitu i wysokiego nadwozia, nie przechyla się ono na zakrętach i nie nurkuje podczas hamowania. Zawieszenie bardzo skutecznie tłumi nierówności, a dzięki zastosowaniu elastycznych tłumików dobicia amortyzatorów, komfort jazdy nie pogarsza się nawet wtedy, gdy auto jest w pełni obciążone. Właściwości jezdne są lepsze niż sugerują to wielkość i przeznaczenie samochodu. Stonic jest zwinny, zwrotny, a układ kierowniczy działa bezpośrednio, przekazując kierowcy maksimum informacji, o tym, co dzieje się na styku kół z nawierzchnią. Trzeba przyznać, że to porządny miejski samochód. Ale czy tylko miejski?

Strona 1 z 212

S. K.

Print Friendly