1_1

Kia Niro vs. Toyota C-HR Hybrid – Trendseterzy

Kto: Przemysław Dobrosławski

Co: Kia Niro, Toyota C-HR Hybrid

Gdzie: Warszawa

Kiedy: 21‒28.04.2017

Ile: 500/900 km

Różnice w napędzie

Napęd hybrydowy czwartej generacji zastosowany w modelu C-HR pochodzi z najnowszego Priusa. Zapewnia on łączną moc 122 koni mechanicznych i przenosi ją na przednie koła poprzez skrzynię e-CVT. Pod kanapą zamontowano baterie niklowo-wodorkowe zasilające cały układ. W tym samym miejscu baterie schowali też Koreańczycy, tyle że wykorzystali oni akumulatory litowo-jonowe. W tandemie jednostki silnikowe Kii uzyskują maksymalną moc 141 KM. Podobnie jak w Toyocie silnik spalinowy ma bardzo wysoką sprawność, na poziomie 40%. W odróżnieniu od Toyoty napęd na przednie koła jest przekazywany nie przez skrzynię bezstopniową, a sześciobiegową przekładnię dwusprzęgłową. Większa moc i niższa masa Kii sugerują, że zapewnia ona lepsze osiągi. Bardziej dynamiczna jest jednak Toyota, tak na papierze, jak i w subiektywnym odczuciu.

Silnik modelu C-HR wyje przy mocniejszym wciśnięciu pedału gazu, ale wyraźnie mniej niż w starszych hybrydach Toyoty. Poza tym, gdy podróżujemy z wysoką prędkością jednostajną, hałas nie jest zbyt intensywny. To jedna z ważniejszych pozytywnych różnic w zestawieniu z wcześniej stosowanymi napędami hybrydowymi. Na krótkich dystansach możemy podróżować wyłącznie w trybie elektrycznym, tyle że z prędkością do 60 km/h. W Niro dźwięk silnika przy rozpędzaniu jest mniej dokuczliwy i przypomina klasyczne auta spalinowe. Zmiany i redukcje biegów są delikatne, niemal nieodczuwalne, i dokonywane dokładnie w momencie, w jakim byśmy sobie tego życzyli. Podczas jednostajnej szybkiej jazdy hałas jest większy w Kii. Powodowany jest on głównie szumem toczenia opon, a nie pracą jednostki napędowej.

Największymi plusami nowej Toyoty są ciekawy wygląd, dobre prowadzenie oraz oszczędny napęd hybrydowy w mieście. Na krytykę zasługują wysokie ceny i słaba widoczność do tyłu. Niro ma za to znacznie bardziej funkcjonalną i obszerniejszą kabinę, pełną rozwiązań przydatnych w rodzinnych podróżach. Gdyby jeszcze crossover Kii jakoś wyglądał…

Oba modele są najbardziej oszczędne podczas jazdy miejskiej. W tych warunkach systemy najczęściej będą płynnie wyłączały silniki spalinowe, umożliwiając podróż wyłącznie w trybie EV. W przypadku Niro jest to możliwe nawet z prędkością powyżej 80 km/h. W obu crossoverach przy umiejętnym naciskaniu pedału gazu oraz pełnym naładowaniu baterii jesteśmy w stanie przejechać kilka kilometrów wyłącznie w trybie elektrycznym. W zakresie zużycia paliwa szczególnie imponuje model C-HR, w którym bez problemu możemy zejść poniżej czterech litrów na setkę w jeździe miejskiej. Niro w tych samych warunkach zużyło ok. 4,8 l/100 km. Niby niecały litr to niewiele, ale tworzy różnicę aż 20%. W obu modelach zużycie paliwa rośnie poza miastem, w szczególności na autostradzie. W Niro przy prędkości 140 km/h będzie to około siedmiu litrów, nieco mniej niż w Toyocie.

Zdecydowanie najmocniejszym punktem crossovera Toyoty są właściwości jezdne. Model ten na tle całego segmentu wyróżnia się pewnym i przewidywalnym prowadzeniem oraz dobrze zestrojonym komfortowym zawieszeniem. Nic dziwnego, w końcu z tyłu zastosowano układ wielowahaczowy. Nie tak mały C-HR okazuje się w ruchu miejskim pojazdem bardzo zwinnym, niczym segment mniejsze hot-hatche. W dodatku układ kierowniczy również jest bardziej precyzyjny niż w Kii i wszystkich znanych nam popularnych modelach Toyoty. Niro ustępuje pola modelowi C-HR w niewielkim stopniu w zakresie stabilności prowadzenia. Jednak nie radzi sobie tak dobrze jak rywal podczas pokonywania krótkich, poprzecznych nierówności. Poczujemy wówczas nieprzyjemne wstrząśnięcia pojazdem.

Strona 3 z 4«...234

S. K.

Print Friendly