1_1

Kia Niro vs. Toyota C-HR Hybrid – Trendseterzy

Kto: Przemysław Dobrosławski

Co: Kia Niro, Toyota C-HR Hybrid

Gdzie: Warszawa

Kiedy: 21‒28.04.2017

Ile: 500/900 km

Liczy się wnętrze

Wygląd deski rozdzielczej, przytulność, wygoda obsługi oraz jakość tworzyw stawiają model C-HR w zdecydowanie wyższej lidze niż pozostałe kompakty japońskiej marki. Mimo to lepsze wrażenie wywarło na nas wnętrze Kii, które jest do bólu uporządkowane i niemal wzorowe pod względem ergonomii. We wnętrzu Niro aklimatyzujemy się bardzo szybko. Właściwie wszystkie przełączniki są dokładnie tam, gdzie ich oczekujemy. Dla części kierowców przyzwyczajenia wymaga jedynie korzystanie z nożnego hamulca postojowego. Wnętrze Kii wygląda bardzo solidnie, jakość materiałów w kabinie jak na segment C jest ponadprzeciętna i oczko lepsza niż w modelu C-HR.

W obu modelach zastosowano miękkie tworzywa obiciowe drzwi, ale tylko z przodu. Za to w Kii miękki materiał znajdziemy na podłokietniku w drzwiach tylnych, czego już zabrakło w Toyocie.

Niro i C-HR mają bardzo zbliżone rozmiary, jednak Kia oferuje znacząco, bo o 6 cm, większy rozstaw osi. To przekłada się na większą przestrzeń na nogi w koreańskim aucie, zwłaszcza dla pasażerów drugiego rzędu. Zaskoczeniem jest odczuwalnie szersze wnętrze w Niro, tak z przodu, jak i z tyłu, mimo niemal identycznej szerokości zewnętrznej.

Dla inżynierów Toyoty priorytetem był wygląd nadwozia, co ma niestety poważne konsekwencje dla pasażerów drugiego rzędu. Wsiadanie na kanapę nie jest wygodne, zwłaszcza dla wyższych osób, ze względu na nisko opadającą linię dachu. Ilość miejsca w drugim rzędzie jest typowa raczej dla aut segment mniejszych. Jako taką przestrzeń nad głową mają tu pasażerowie o wzroście do 180 cm. Szerokość kanapy w Toyocie wynosi 125 cm, a więc o 6 cm mniej niż w Kii. Odległość między drzwiami wynosi 144 cm, a w Niro 147 cm. Małe okienka w drzwiach i czarne wykończenie sprawiają, że w modelu C-HR czujemy się klaustrofobicznie. Bardzo słaba widoczność do tyłu po skosach, ze względu na monstrualnej szerokości słupek C, utrudnia manewrowanie samochodem nawet wprawnym kierowcom. Producent doskonale zdaje sobie z tego sprawę, montując seryjnie kamerę cofania w wersjach hybrydowych.

Wszystkich tych wad pozbawione jest Niro. Zresztą pod względem funkcjonalności Kia co i rusz punktuje japońskiego rywala. Pozostając w drugim rzędzie, szybko dostrzeżemy, że Toyota nie oferuje dodatkowego nawiewu między fotelami dla pasażerów oraz uchwytów w podsufitce. Brakuje tu też wejścia 12V. Wszystkie te elementy są w Niro. A nawet więcej, gdyż pod nawiewami jest gniazdko 220V/200W (w wersji XL). W przedniej części kabiny w obu crossoverach zamontowano wiele praktycznych schowków i uchwytów na napoje, jednak dziwi obecność jednego gniazda ładowania 12V w modelu C-HR, i to tylko w podłokietniku. Konkurent ma dwa wejścia wygodnie położone we wnęce pod środkową konsolą. Koreańczycy zadbali o montaż dodatkowego schowka na okulary, wyściełanie schowków gumą, dzięki czemu się tam przedmioty nie będą brzęczały w czasie jazdy, a także rozwiązanie pozwalające oszczędzać energię. Jeśli np. podróżujemy samemu, po naciśnięciu przycisku Drivers only włączone będą wyłącznie nawiewy kierujące strumień powietrza na kierowcę.

Bagażniki kompaktowych crossoverów nie są szczególnie obszerne. Zaledwie 347 l w Niro i 377 l w Toyocie. W Kii po złożeniu oparć kanapy możemy uzyskać płaską powierzchnię. Pod płytą podłogi znajdziemy wannę z dodatkowymi segregatorami na drobne rzeczy. Testowana Toyota tego rozwiązania nie miała, ale wiemy, że również jest ono dostępne. W obu modelach próg załadunku jest dość wysoko: w Kii znajduje się na wysokości 72 cm, a w Toyocie ‒ 76 cm. Niro i C-HR są jednymi z pierwszych modeli hybrydowych, które pozwalają na ciągnięcie przyczep. Dopuszczalna masa przyczepy hamowanej w przypadku Kii może wynieść 1300 kg, a w Toyocie 725 kg.

Strona 2 z 4123...»

S. K.

Print Friendly