DSC_6188

Hyundai Ioniq – Karmiony elektronami

Kto: Michał Hutyra

Co: Hyundai Ioniq

Gdzie: Wrocław

Kiedy: 14‒17.02.2017

Ile: 300 km

Stylistyka, przestronne wnętrze, wyposażenie, duży bagażnik, osiągi, zasięg.

Widoczność do tyłu, czas ładowania z gniazda 230V, ładowność, cena.

Jazda samochodem bywa czasem emocjonująca. Zwykle dzieje się tak wtedy, gdy pod maską zamontowany jest silnik o ogromnej mocy. Okazuje się, że takie wrażenia potrafią też wywołać auta o mniejszym temperamencie, np. w pełni elektryczny Hyundai Ioniq.

Samochody hybrydowe oraz elektryczne to już nie przyszłość, ale teraźniejszość motoryzacji. Dziś takie modele mają w ofercie niemal wszyscy producenci aut. Pomimo braku wsparcia finansowego ze strony państwa, w ubiegłym roku w Polsce zdecydowało się na nie niemal 10 tys. klientów. W tej puli stuprocentowych „elektryków” i pojazdów hybrydowych ładowanych z gniazdka elektrycznego było zaledwie kilkadziesiąt sztuk. Ich popularyzacji nie sprzyja fakt, że w Polsce brakuje odpowiedniej infrastruktury, przede wszystkim stacji szybkiego ładowania. Dlaczego to takie ważne? Bo w takim miejscu akumulator można doładować w kilkadziesiąt minut, co pozwala na kontynuowanie jazdy. W Warszawie takich punktów jest ok. 100, we Wrocławiu i innych dużych miastach od kilkunastu do kilkudziesięciu, a w mniejszych miejscowościach oraz na wsiach nie ma ich wcale. Tam właściciel skazany jest na gniazdko o napięciu 230V we własnym garażu, a co za tym idzie na 8-, a nawet 12-godzinne ładowanie akumulatorów.

Trzy charaktery

Ioniq to model, który zajmuje szczególne miejsce w ofercie Hyundaia, ponieważ jest on dostępny wyłącznie z napędami alternatywnymi dla spalinowego. Można mu zarzucić podobieństwo do Priusa, a wszystko dlatego, że jego kształt nadwozia został podporządkowany względom aerodynamicznym, a te są jednakowe dla wszystkich marek. Koreańczyk w detalach jest jednak zdecydowanie mniej odjechany niż jego japoński konkurent.
Wersję elektryczną Ioniqa od hybrydowej można poznać z zewnątrz przede wszystkim po pełnej osłonie chłodnicy oraz po mniej transparentnych obręczach kół. Wewnątrz, na konsoli środkowej, nie znajdziemy tradycyjnej dźwigni zmiany biegów skrzyni automatycznej. Zamiast niej są przyciski, za pomocą których steruje się przekładnią. Deskę rozdzielczą wykonano z bardziej ekologicznych tworzyw ‒ Hyundai chwali się, że zatopiono w niej sproszkowane drewno i pył wulkaniczny. Niech i tak będzie, brzmi to ciekawie, ale wizualnie i organoleptycznie to zwykłe miękkie tworzywo, jakie spotkać można w pierwszym lepszym aucie. Rozmieszczenie przełączników jest bardzo intuicyjne, materiały wykończeniowe są naprawdę dobrej jakości, a ich montaż pierwszorzędny. W aucie elektrycznym to niezwykle ważna cecha, bo podczas jazdy w kabinie panuje absolutna cisza. Silnik pracuje niemal bezszelestnie, dlatego każdy luźny element psułby pozytywne wrażenie jakości. Zresztą podczas jazdy bardziej słychać silniki innych aut i hałas miejski niż szum opon i delikatne buczenie (celowy zabieg), przypominające dźwięk toczącego się tramwaju.

Strona 1 z 3123

S. K.

Print Friendly