DSC_6457

Dream team

Kto: Michał Hutyra

Co: Toyota RAV4 Hybrid

Gdzie: Warszawa, Wrocław

Kiedy: 23.07–31.07.2018

Ile: 2500 km

 Dobre osiągi, niskie zużycie paliwa, wysoki komfort resorowania, dobre wyciszenie, przestronna kabina, wygodne fotele, bogate wyposażenie wersji Selection, dobry stosunek ceny do jakości.

 Mało precyzyjny układ kierowniczy, duża częstotliwość wykonywania przeglądów, ekstra płatna nawigacja.

Europa zawdzięcza Toyocie pierwszego SUV-a i pierwszy samochód z napędem hybrydowym. Jak na co dzień sprawdza się połączenie technologii i użyteczności? Odpowiedzi na to pytanie szukamy, testując Toyotę RAV4 Hybrid.

Produkowana od 2013 roku aktualna – 4. ‒ generacja popularnej RAV-ki stoi już jedną nogą nad grobem, a mimo to popularność sprzedażowa tego modelu wcale nie słabnie. Przeprowadzony w 2015 roku lifting zmienił przednią i tylną część nadwozia oraz delikatnie wnętrze. Rok później zadebiutowała odmiana hybrydowa i to właśnie na nią najczęściej decydują się klienci.

W jedności siła

RAV4 Hybrid korzysta z napędu Lexusa NX 300h. Jest najszybszą i zarazem najoszczędniejszą wersją tego modelu. Do napędu auta służą 2,5-litrowy silnik VVT-i o mocy 152 KM oraz silnik elektryczny rozwijający moc 143 KM. Łączna moc zespołu napędowego to 197 KM, co pozwala rozpędzić się do prędkości 100 km/h w 8,3 s. Dynamiczna jazda oznacza typowy dla wszystkich pojazdów wyposażonych w skrzynie bezstopniowe dźwięk, przypominający ślizgające się sprzęgło ‒ obroty silnika rosną szybciej niż przyspieszenie. Przy spokojnej jeździe efekt ten nie występuje, dlatego już po kilku takich próbach błyskawicznie odzwyczajamy się od dynamicznego stylu jazdy. Układ napędowy Toyoty działa wówczas najbardziej efektywnie. Kierowcę do oszczędnego stylu jazdy dodatkowo mobilizuje komputer, który mierzy osobno zużycie paliwa na każdym odcinku trasy, od tankowania i od skasowania. Staraliśmy się mocno, a mimo to nie udało nam się osiągnąć obiecanych przez producenta 5,1 l benzyny na 100 km, lecz 6. To dobry wynik, ale gdybyśmy pojeździli RAV-ką nieco dłużej, byłby lepszy.

Tocząc się w miejskich korkach, Toyota częściej wykorzystuje do napędu silnik elektryczny niż spalinowy. Średnie zużycie paliwa w takich warunkach to 7‒8 l/100 km. Moment przełączania się pomiędzy silnikami sygnalizuje kontrolka na zegarach i jest on zupełnie niewyczuwalny. Elektryk może też wspomagać spalinówkę zawsze wtedy, gdy mocniej wciśniemy gaz w podłogę. Kiedy jedziemy ze stałą prędkością lub odpuszczamy gaz albo hamujemy, odzyskiwana jest energia, która trafia następnie do znajdujących się pod tylną kanapą akumulatorów. Gdyby było jej za mało, rolę generatora prądu przejmuje też silnik spalinowy. Kierowca może też wymusić jazdę na samych elektronach i skorzystać z funkcji EV. Nam udało bez emitowania spalin i hałasu przejechać dystans 2,8 km, ale internauci na forach chwalą się wynikami nawet 4 km.

Układ napędowy Toyoty RAV4 nieswojo czuje się na autostradach. Pół biedy, jeśli nie przesadzamy z prędkością, do 130 km/h zużycie benzyny jest identyczne jak w mieście. Przy 150 km/h przekracza ono jednak akceptowalny poziom 10 l/100 km.

Testowy egzemplarz był wyposażony w napęd na obie osie. Pod podwoziem próżno jest jednak szukać wału korbowego. Przy tylnej osi Toyoty montowany jest dodatkowy silnik elektryczny, który włącza się zawsze wtedy, gdy przednie koła zaczynają tracić grunt. Tylny napęd dołączany jest z wyraźnym opóźnieniem, dlatego po zjeździe z asfaltu lepiej jest włączyć tryb „Sport”. Układ napędowy działa wówczas proaktywnie, a to oznacza, że moment obrotowy trafia na tylne koła bez zwłoki. Napęd 4×4 poprawia też trakcję na zakrętach. Niemal 18-centymetrowy prześwit pozwala zwiedzać wiejskie drogi pełne błota i kolein.

Całkiem zmyślne auto

Bagażnik w wersji hybrydowej ma pojemność 501 zamiast 547 litrów i jest mniej ustawny z powodu dodatkowego progu, w którym znajdują się wnętrzności układu hybrydowego. Duży plus za system aranżacji przestrzeni bagażowej (siatki, poprzeczki) oraz za dojazdowe koło zapasowe zamiast zestawu naprawczego. W autach typu SUV to ważne.

Toyota RAV4 zapewnia kierowcy przede wszystkim święty spokój. Wielowahaczowe zawieszenie szybko neutralizuje nierówności, a przestronna kabina oraz wygodne fotele czynią z tego modelu niezłego kompana do odbywania naprawdę dalekich podróży. Bagażnik odmiany hybrydowej jest mniejszy (o 46 l) i nieco mniej ustawny niż w spalinowej RAV-ce, ale musimy go skomplementować za system aranżacji przestrzeni bagażowej. W autach typu SUV to ważne. Do pełni szczęścia brakuje tylko bardziej precyzyjnie i mniej sztucznie pracującego układu kierowniczego.

Przepych i rozpusta

Złego słowa nie powiemy też na temat wyposażenia standardowego testowanej przez nas wersji Selection. Z zewnątrz poznamy ją po kontrastujących z nadwoziem czarnych nakładkach na progach, zderzakach, obudowach lusterek oraz 18-calowych, dwukolorowych obręczach kół. W standardzie znajdują się: skórzana czerwona tapicerka, system multimedialny, adaptacyjny tempomat, systemy monitorowania martwego pola, zmiany pasa ruchu, rozpoznawania znaków drogowych oraz asystujący podczas wyjazdu z miejsca parkowania tyłem (wykorzystuje on do działania czujniki cofania). W połączeniu z kamerą cofania, działa lepiej niż niejeden tzw. parkingowy. Długą listę wyposażenia zamykają automatycznie otwierana klapa bagażnika, elektryczna regulacja foteli oraz rewelacyjne reflektory LED-owe. Trochę dziwi to, że 3200 zł ekstra trzeba wyłożyć na nawigację.

Biorąc pod uwagę wszystkie zalety, jakie oferuje aktualna generacja Toyoty RAV4, nie możemy się już doczekać jej następczyni, która pewnie będzie jeszcze lepsza. Wszystkie przecieki świadczą o tym, że tak właśnie się stanie.

LF

Print Friendly