Nowości
1_1

Crème de la crème

Kto: Przemysław Dobrosławski

Co: DS7 Crossback Grand Chic Performance Line

Gdzie: Warszawa

Kiedy: 20–23.04.2018

Ile: 600 km

Bardzo wysoki komfort jazdy (w trybie Comfort), nietuzinkowy styl, mocny i oszczędny diesel, bardzo dobre wyposażenie, wiele nowinek technicznych niedostępnych w żadnym innym modelu w segmencie.

Brak napędu na cztery koła nawet w opcji, obsługa wymagająca przyzwyczajenia, słaba znajomość marki (istotna w segmencie premium), szarpanie skrzyni przy gwałtownym zwalnianiu w prezentowanym egzemplarzu.

DS 7 Crossback jest całkiem udanym popisem możliwości technicznych koncernu PSA. Ten intrygujący samochód znad Sekwany oferuje kilka technicznych nowinek, znanych głównie z topowych limuzyn, a których nawet w opcji nie znajdziemy w żadnym konkurencyjnym SUV-ie.

Koncern PSA od lat miał chrapkę na klientów segmentu premium. Aby sięgnąć do ich portfeli, stworzył najpierw bardziej ekskluzywną submarkę DS w ramach Citroëna. W 2014 roku DS stał się samodzielną marką. Do niedawna w gamie DS europejscy klienci mogli znaleźć modele DS 3, DS 4 oraz DS 5. Nie wszyscy jednak wiedzą, że gama tej marki jest znacznie bogatsza na rynku chińskim, gdzie znajdziemy w ofercie również modele DS 4S, SUV-a DS 6 czy luksusowego sedana DS 5LS.

Wyniki sprzedaży, zarówno w Europie, jak i na rynku chińskim, z pewnością nie zadowalają koncernu PSA. DS boryka się ze słabą rozpoznawalnością marki oraz przestarzałą gamą na rynku europejskim. To głównie z tych powodów zeszłoroczna sprzedaż w Europie osiągnęła poziom 45,9 tys. szt., podczas gdy w rekordowym 2012 roku było to 117,4 tys. szt. Koncern PSA zdecydował się odnowić oraz rozbudować od tego roku gamę europejskich modeli marki DS., na początek wprowadzając do oferty nietuzinkowego SUV-a – DS 7 Crossback. I trzeba przyznać, że w kilku aspektach nie ma on sobie równych w segmencie.

Dla indywidualistów

DS 7 Crossback jest jednym z tych samochodów przy którego wyborze będziemy kierować się w większym stopniu emocjami niż Excelem. Stonowanemu nadwoziu DS 7 Crossback nie brakuje elegancji, lekkości i szlachetności. Znajdziemy w nim kilka nowatorskich i niespotykanych rozwiązań. Na przykład moduły LED, zainstalowane w reflektorach, w chwili włączenia silnika zapalają się na purpurowo, po czym obracają się sekwencyjnie o 180°, co wygląda jak świetlny spektakl. Reflektory te pracują w różnych trybach, dostosowując snop światła np. do warunków autostradowych lub miejskich. Na tym tle zastosowane w DS-ie modne dziś dynamiczne kierunkowskazy wydają się czymś banalnym. Zależnie od wersji detale nadwozia, w tym listwa na klapie, obramowania lamp i osłony chłodnicy, mogą być wykończone chromem lub, jak w testowanej wersji DS Performance Line, czarnym tworzywem.

Trudno uwierzyć, że ten SUV długości prawie 4,6 metra powstał w oparciu o płytę podłogową EMP2, znaną m.in. z modeli Peugeot 308 oraz 3008. Wyraźnie powiększono w niej zarówno rozstaw osi (+12 cm), jak i kół (+6,4 cm). Modele zbudowane na tej platformie mają jedną ważną zaletę oraz wadę. Zaletą jest niewielka masa własna pojazdów. I rzeczywiście, DS 7 Crossback z mocnym dieslem pod maską i skrzynią automatyczną waży zaledwie 1535 kg. Audi Q3, słynące skądinąd z niskiej masy swych modeli, w podobnej kompletacji jest 150 kg cięższe, a Jeep Cherokee aż 300 kg. Minusem platformy EMP2 jest za to niemożność zamówienia wersji z napędem na cztery koła. Producentowi uda się to obejść w momencie wprowadzenia do oferty wersji hybrydowej. W tym wariancie silnik benzynowy o mocy 200 KM będzie współpracował z dwoma silnikami elektrycznymi, z których jeden będzie napędzał także tylną oś. Dzięki nim pojazd ma osiągnąć łączną moc 300 KM.

Nietuzinkowo, ale czy ergonomicznie?

W testowanej wersji Performance Line wnętrze, w tym deska rozdzielcza i panele drzwi, jest obficie wyściełane ciemną alcantarą. Docenić należy naprawdę wysoką jak na segment SUV-ów jakość materiałów i montażu. Producent daje oczywiście możliwość wykończenia wnętrza z użyciem różnorodnych wysmakowanych i gustownie zestawionych materiałów, dzięki czemu każde wnętrze może uzyskać własny niepowtarzalny charakter. Wyjątkowy styl pojazdu podkreślają liczne romby, trapezy i trójkąty, które dostrzeżemy w wielu oryginalnych detalach. Formy te dostrzeżemy również w grafikach dwóch ogromnych 12,3-calowych ekranów, z których jeden pełni funkcję systemu multimedialnego, obsługującego większość zadań, w tym obsługi klimatyzacji. Drugi ekran, osadzony za kierownicą, zastępuje klasyczny zestaw zegarów. Jak przystało na nowoczesny pojazd, DS ma konfigurowalny zestaw wirtualnych wskaźników. Na środku deski rozdzielczej osadzono dedykowany dla tego modelu zegarek B.R.M R180, który sam wysuwa się z deski rozdzielczej po włączeniu silnika. Przyzwyczajenia wymagają przyciski opuszczania szyb, które jak w modelu DS 5 znajdują się na rozbudowanej środkowej konsoli między fotelami. Po prawej stronie od ciekawej w kształcie dźwigni zmiany biegów znajdziemy przełącznik wyboru trybów jazdy. Przy jego użyciu możemy zmieniać twardość zawieszenia w zależności od naszych upodobań.

Pasażerów, tak z przodu, jak i z tyłu, ucieszy bardzo obszerne wnętrze. DS 7 Crossback rozpieszcza wyposażeniem, które nawet w podstawowych wersjach jest więcej niż przyzwoite. W bazowym wariancie wnętrze może być także wykończone skórą. W bogatszych wersjach, jak w testowanym Grand Chic, pasażerowie są rozpieszczani m.in. elektrycznie regulowanymi fotelami przednimi z funkcją ogrzewania, chłodzenia i masażu. Kąt oparcia tylnej kanapy także możemy regulować elektrycznie, używając przycisków na drzwiach. Pasażerowie z tyłu mają do dyspozycji nie tylko nawiewy, ale też własny panel automatycznej klimatyzacji.

Nietuzinkowe wnętrze na szczęście nie rzuciło cienia na praktyczność pojazdu. DS jest nadal użytecznym dla managera i rodziny SUV-em, który oferuje spore schowki w drzwiach i między fotelami, cztery solidne uchwyty na kubki oraz ładowarkę indukcyjną w specjalnym zamykanym schowku. Oparcia foteli możemy łatwo składać używając dźwigienek na bokach bagażnika. Drobnych użytecznych detali znajdziemy więcej.

Abstrahując od kwestii ergonomii, która może jednym przypaść do gustu, a innym mniej, to do wnętrza pojazdu mamy właściwie dwie większe uwagi. Widok z kamery cofania zaskakuje niską rozdzielczością i w efekcie rozmytym obrazem. Do tego, wsiadając do DS-a, nietrudno zauważyć tuż przy podłodze aż nadto odsłoniętą część metalowego przegubu układu kierowniczego. W pojeździe tej klasy to nie powinno mieć miejsca.

Komfort nade wszystko

Oryginalność modelu DS7 Crossback nie kończy się na wyglądzie wnętrza. Pozytywnym zaskoczeniem jest niebywale wysoki komfort tłumienia nierówności, do którego nie dorasta żaden rynkowy konkurent. To zasługa zaawansowanego aktywnego zawieszenia i systemu skanującego drogę 20 metrów przed pojazdem, a następnie dostosowującego pracę amortyzatorów do warunków na drodze. Rozwiązanie to, stosowane do niedawna w topowych limuzynach segmentu premium, działa tylko w trybie Comfort. Mimo znakomitych warunków jazdy i wyższego niż w klasycznych pojazdach punktu masy samochód nie opiera się na bocznych lusterkach podczas jazdy w zakrętach. Nie czujemy w nim ociężałości typowej dla wielu porównywalnych SUV-ów. Wręcz przeciwnie, nawet w czasie dynamicznej jazdy DS 7 Crossback okazuje się całkiem zwinnym i pewnym w prowadzeniu pojazdem. To w dużej mierze zasługa wspomnianej już niewielkiej masy.

Bezpieczeństwo jazdy DS-em podnosi seryjny system aktywnego hamowania, który wykrywa również pieszych. To akurat mają prawie wszyscy konkurenci. Za to próżno u nich szukać systemu noktowizyjnego widzącego do 100 metrów naprzód oraz kamery śledzącej skupienie kierowcy na drodze. W razie nieoczekiwanego zdarzenia za dowód dla policji i sądu może też służyć nagranie z opcjonalnego wideorejestratora z możliwością robienia zdjęć (opcja za 1700 zł).

Od trzech cylindrów do hybrydy

DS 7 Crossback jest oferowany na razie z jednym z pięciu silników: 1.2 PureTech 130, 1.6 THP o mocy 180 i 225 KM, oraz dwoma silnikami Diesla 1.5 BlueHDi/130 KM bądź też 2.0 BlueHDi/180 KM. Najsłabsza jednostka benzynowa i diesel współpracuje z 6-biegową skrzynia mechaniczną, a pozostałe warianty z nową 8-stopniową, automatyczną skrzynią biegów EAT8. W testowym pojeździe zamontowano najmocniejszego diesla o mocy 180 KM, przenoszącego napęd na przednią oś poprzez skrzynię automatyczną. Rozpędza on ten samochód z wielką lekkością, choć oczekiwalibyśmy nieco lepszego wyciszenia jednostki napędowej. Zmiana przełożeń przebiega bardzo sprawnie i słabo wyczuwalnie przy rozpędzaniu. Inaczej to wyglądało w momencie, gdy przyszło nam mocniej wyhamować pojazd. Wówczas skrzynia zaczyna nieprzyjemnie redukować biegi i szarpać. W innych modelach z tą skrzynią to zjawisko nie występowało, co pozwala domniemywać, że jest to defekt prezentowanego egzemplarza. Docenimy za to niewielkie zużycie paliwa, które przy spokojnej jeździe w mieście nie przekracza ośmiu litrów na setkę, a w trasie bez większych problemów możemy zmieścić się w sześciu litrach na 100 km.

Nieźle wyceniony

Podstawowy model Chic, z silnikiem 1.2 PureTech/130 KM i 6-biegową skrzynią mechaniczną kosztuje od 124,9 tys. zł. Wersja Grand Chic z prezentowanym silnikiem to już koszt co najmniej 195,4 tys. zł. Za tę cenę z łatwością znajdziemy odpowiedniki Audi, BMW i Jaguara o podobnych osiągach, z napędem na cztery koła, ale w każdym przypadku – wyraźnie słabszym wyposażeniem.
Importer DS-a doskonale wie, że droga do serc i portfeli kierowców segmentu premium jest niełatwa. Dlatego w tak konkurencyjnym segmencie, w którym marki premium sprzedają po kilka tysięcy sztuk jednego modelu, importer chciałby sprzedać ok. 300 samochodów w tym roku. Producent stara się podkreślić elitarność marki także jakością obsługi. DS-a nie kupimy w pierwszym lepszym salonie Citroëna tylko we własnych dedykowanych obiektach, których w Polsce ma być docelowo osiem. Pierwszy został uruchomiony w Warszawie. Każdy nabywca DS-a może liczyć na 8-letni pakiet obsługi posprzedażnej, w ramach której będziemy mogli kontynuować podróż lub uzyskać zakwaterowanie w hotelu, np. w razie awarii, wypadku lub zwykłego uszkodzenia opony.

 

LF

Print Friendly