fiat

Bliżej nieba

Kto: Michał Hutyra

Co: Fiat 500

Gdzie: Warszawa, Wrocław

Kiedy: 8–15.09.2017

Ile: 1150 km

Wygląd, styl, wrażenia z jazdy, osiągi, wygodne fotele, bogate wyposażenie podstawowe.

Widoczność do tyłu, nieco utrudniony dostęp do bagażnika, niewielki zasięg przy dynamicznej jeździe.

Fiat 500 to samochód, który pomimo 10-letniej obecności na rynku wcale nie zamierza odchodzić na emeryturę. Wręcz przeciwnie, auto wciąż cieszy się zainteresowaniem klientów, a wersja z obciętym dachem przykuwa uwagę tak, jak gdyby zadebiutowała wczoraj. W czym tkwi ten fenomen?

Pięćsetka to obok Mini najbardziej udana nowa interpretacja kultowego modelu samochodu. Autko jest stylowe, ma sporo charakteru, a na polskim rynku Fiaty w rozmiarze XS wzbudzają dodatkową sympatię i sentyment, zwłaszcza w grupie 40-, 50- czy 60-latków.

Cukiereczek

Odmiana 500C, z ceną 51,4 tys. zł (dzięki promocji spadła o 6,5 tys. zł), to najtańszy kabriolet na rynku. Oczywiście można kwestionować, czy 500C jest pełnoprawnym kabrioletem, czy raczej autem w wersji targa, ponieważ słupki dachowe oraz tylne szyby boczne pozostają zawsze na swoim miejscu. Razem z dachem zwijanym w harmonijkę składa się również tylna szyba, która tworzy gustowny spoiler. Właśnie w takiej wersji w 1957 roku zadebiutowała oryginalna „500”. W najnowszym wydaniu dach składa się elektrycznie. Odsuwanie poziomej części dachu (do tylnego spoilera) może się odbywać przy dowolnej prędkości, natomiast w całości dach można zwijać przy prędkościach poniżej 60 km/h.

Być może nie powinniśmy generalizować, ale 500-ka jest wybitnie damskim samochodzikiem, bardzo kobiecym i wdzięcznym. Fiacik jest wręcz naszpikowany wyrafinowanymi detalami. Uroku dodaje mu niepospolita kolorystyka, w testowym egzemplarzu były to np. połączenie bieli i cappuccino. Faceci znają zwykle trzy podstawowe kolory, których nazw nie będziemy przytaczali, tu do wyboru jest 11 barw nadwozia i 3 dachu: kość słoniowa, czerwony i czarny.

Auto na co dzień

Fiat podkreśla, że 500-ka bez dachu nic nie straciła ze swoich cech praktycznych. Ilość miejsca wewnątrz oraz bagażnik są takie same jak w hatchbacku. Jego pojemność to tylko 182 l i nie zmniejsza się po złożeniu dachu. Mała klapa bagażnika sprawia, że dużo trudniej jest zapakować większe przedmioty. Czasem udaje się to dopiero od środka, po złożeniu symetrycznie dzielonego oparcia kanapy. W cabrio wygodniej niż w zwykłej 500-ce będą mieli wyżsi pasażerowie, ponieważ nad głowami zamiast dachu jest błękitne niebo. Wnętrze w stylu współczesnego retro jest świetnie wykonane, z takimi samymi wielkimi kolorowymi listwami na desce rozdzielczej, takimi samymi wygodnymi fotelami i takimi samymi kompletnie nieczytelnymi zegarami.

Zefirek albo huragan

Testowy egzemplarz napędzał najmocniejszy z silników oferowanych do Fiata 500. Dwucylindrowy turbo to czysty ogień; z pojemności 0,9 l silnik rozwija moc 105 KM i potrafi rozpędzić się do licznikowych 195 km/h! Mimo tych umiejętności nie warto tak gnać, ponieważ stabilność przy wyższych prędkościach jest mizerna, a hałas ogłuszający. W takich warunkach 35-litrowy zbiornik opróżnia się po przejechaniu 250 km. Nie wszystkim pewnie spodoba się też dźwięk dwucylindrowego silnika, choć dla nas jest on nostalgiczny i klimatyczny. Największą jego wadą jest szybko pojawiająca się granica maksymalnych obrotów. Przy szybkiej jeździe wskazówka co chwilę odbija się od ogranicznika obrotów i naprawdę trudno jest nadążyć ze zmianą biegów. Do charakteru auta bardziej pasuje bulwarowe tempo jazdy, a w takich jazdach posiadanie drogiego silnika TwinAir (dopłata 8 tys. zł) mija się z celem. Warto więc wyłączyć tryb Sport i toczyć się, delektując bliskością natury, tym bardziej że powyżej prędkości 70 km/h zaczyna przeszkadzać szum powietrza, przy zamkniętym głośno robi się już powyżej setki. Z opuszczonym dachem i przy podniesionych bocznych szybach jest akurat tyle wiatru, ile trzeba, żeby schłodzić czoło i szyję w upalny dzień. Nieco bardziej wieje na tylnych siedzeniach, ale taka jest natura samochodów z otwartym nadwoziem. Seryjna osłona przeciwwiatrowa niespecjalnie zmienia przepływ powietrza, więc nie warto wozić jej w bagażniku.

Autopromocja

Auto jest bardzo zwinne, a jeśli coś w nim zaskakuje, to układ kierowniczy, któremu jakby przybyło wyczucia. Nos Fiata precyzyjnie podąża za kierownicą, a układ jezdny łagodnie radzi sobie z wyraźnymi przechyłami nadwozia nawet w szybko następujących po sobie zakrętach. To zasługa tylnego stabilizatora pochodzącego prosto z Abartha 500. Półotwarte nadwozie nieco traci ze sztywności, co czuje się na nierównościach, ale nie na tyle, żeby były powody do kręcenia nosem.

Największą wadą samochodu jest widok w lusterku wstecznym przy złożonym dachu. Wystarczy jedna próba cofania, żeby stało się jasne, dlaczego tylne czujniki parkowania są w standardzie. Podczas manewrowania trzeba się zdać tylko na nie oraz na lusterka boczne.

Zakup Fiata 500C jako auta firmowego to znakomity pomysł. Poza niewątpliwą przyjemnością użytkowania go w mieście i krótkich wypadach weekendowych, to świetne narzędzie marketingowe. Każdy obróci za nim głowę, a w świecie aut za 50 tys. zł to cecha wyjątkowa.

LF

Print Friendly