Podobnie jak w modelu Range Rover Velar czy Teslach po użyciu pilota klamki modelu I-Pace wysuwają się z płaszczyzny nadwozia.

­Drapieżny elektryk

Kto: Przemysław Dobrosławski

Co: Jaguar I-Pace

Gdzie: Radom

Kiedy: 12.07.2018

Ile: 200 km

 Znakomite osiągi i właściwości jezdne, jakość wykonania, przyzwoity zasięg jak na elektryka.

 Dostępność (cała transza przeznaczona dla Polski wykupiona do marca 2019 r.), bardzo mały prześwit.

Rewelacja – to słowo najczęściej pojawiało się na ustach dziennikarzy, którzy po raz pierwszy mieli okazję przejechać się elektrycznym Jaguarem I-Pace. Czy faktycznie brytyjski SUV to mocny konkurent dla Tesli?

Jaguar I-Pace jest pierwszym z serii modeli elektrycznych wprowadzanych na rynek przez marki premium, który jest odpowiedzią na panoszącą się na rynku Teslę. Jest to co prawda odpowiedź mocno spóźniona, ale trzeba przyznać, że na taki model jak I-Pace warto było czekać. To w naszej opinii najlepszy współczesny model koncernu Jaguar Land Rover.

Ważny jest styl

Jaguara I-Pace można zaliczyć do sportowych SUV-ów premium klasy średniej. Przypominająca nadwozie typu coupe sylwetka, z kabiną przesuniętą do przodu, została zainspirowana wyczynowym Jaguarem C-X75. Na razie w zasadzie jedynym konkurentem dla tego modelu jest o 37 cm dłuższa Tesla Model X. Współczynnik oporu powietrza Cd wynosi w tym modelu 0,29. To dobry wynik, ale nie rekordowy, gdyż w Tesli Model X wynosi 0,24. Tyle że wygląd całkowicie podporządkowany aerodynamice nie jest najmocniejszą stroną amerykańskiego rywala. Jaguar miał inne priorytety. Brytyjczykom zależało, aby I-Pace wyglądał atrakcyjnie i jednoznacznie kojarzył się z innymi modelami tej marki. Pozostawiono nawet klasyczną atrapę chłodnicy, która w elektryku jest przecież zbędna. Przydatne za to okazują się aktywne przesłony wlotu powietrza, które otwierają się, gdy konieczne jest schłodzenie podzespołów. Gdy są zamknięte, strumień powietrza jest przekierowany przez zintegrowany z maską wlot, zapewniając jego niezakłócony przepływ przez nadwozie. Jedynym zgrzytem jest wygląd podstawowych 18-calowych obręczy, które w modelu o sportowych aspiracjach nie wyglądają atrakcyjnie. Najbardziej efektownie I-Pace prezentuje się z kołami o średnicy 22 cali.

No to naprzód!

Priorytetem dla konstruktorów modelu I-Pace były właściwości jezdne na asfalcie i niski środek ciężkości. Baterie litowo-jonowe Jaguara I-Pace, o pojemności 90 kWh, zamontowano nisko pod podłogą między osiami. To ułatwiło konstruktorom uzyskanie idealnej proporcji masy między osiami, czyli 50/50. Prześwit jak na pojazd typu SUV jest żenująco mały – 14,2 cm. Za to premierowy brytyjczyk prowadzi się z niezwykłą zwinnością i lekkością, natychmiast reagując na komendy wydawane kierownicą, a przy tym niezwykle stabilnie pokonując zakręty. Jednocześnie pojazd jest bardzo komfortowy na nieco gorszych nawierzchniach, co jest zasługą m.in. zastosowania pneumatycznego zawieszenia (opcja).
Do napędu Jaguara I-Pace wykorzystywane są dwa silniki elektryczne o łącznej mocy 400 KM. Generują one 696 Nm momentu obrotowego, który przenoszony jest na cztery koła, i rozpędzają samochód od 0 do 100 km/h w 4,8 sekundy. Pierwsze testowe I-Pace miały jeszcze lepsze osiągi (sprint od 0 do setki trwał około trzech sekund), ale z uwagi na trwałość podzespołów i umiejętności potencjalnych właścicieli osiągi egzemplarzy seryjnych specjalnie ograniczono.

Zasięg SUV-a brytyjskiej marki sięga 480 km w cyklu WLTP. Korzystając z szybkiej ładowarki prądu stałego o mocy 100 kW, możemy naładować akumulatory od 0 do 80% w 40 minut. To jeden z pierwszych samochodów, poza Teslą, z tak szybką możliwością ładowania. W Polsce tego typu ładowarki mają się pojawić dopiero w przyszłym roku. Naścienna, domowa ładowarka prądu zmiennego (7 kW) naładuje model I-Pace do pełna w ok. 10 godzin.

Mimo obecności ciężkich baterii I-Pace jest względnie lekkim samochodem, co jest zasługą obfitego wykorzystania aluminium w konstrukcji pojazdu. I-Pace waży 2133 kg, czyli 307 kg mniej niż Tesla Model X z bateriami o tej samej pojemności.

Stylowo i nowocześnie

I-Pace jest pierwszym modelem Jaguara, w którym zastosowano nowe systemy informacyjne i rozrywkowe. Oprócz dużych i czytelnych ekranów znajdziemy tu czujniki pojemnościowe i fizyczne przyciski, które w zbliżonej formie widzieliśmy już w modelach Audi A6 i A8. Ekrany są niezwykle czytelne i pełne miłych dla oka grafik i animacji. Kolejną nowinką jest możliwość zdalnej aktualizacji oprogramowania. I-Pace współpracuje z aplikacją Amazon Alexa. Dzięki temu użytkownicy korzystający z urządzeń obsługujących ten system mogą zapytać na przykład: Czy samochód jest zamknięty? Jaki jest poziom naładowania baterii? Czy zasięg wystarczy, bym dojechał do pracy? Nie zapomniano też o kwestiach praktycznych. W kabinie nie brakuje gniazd USB i schowków, w tym tak zmyślnych jak te pod tylnymi siedzeniami, które pomieszczą np. laptop. Dzięki przesuniętej ku przodowi kabinie oraz elektrycznemu zespołowi napędowemu wnętrze można uznać za całkiem obszerne dla czwórki pasażerów. Docenią oni również wygodę dobrze trzymających w zakrętach foteli, a ci siedzący z przodu – ich szeroki zakres regulacji. Nie powinno być zaskoczeniem, że samochody od początku budowane jako pojazdy elektryczne słyną z dużych bagażników. Tu jest nie inaczej, 656 litrów to wynik, jakim może się pochwalić co najwyżej kilka spalinowych SUV-ów, np. pół metra dłuższy Mercedes GLS.

Znika jak świeże bułeczki

Pierwsze egzemplarze modelu I-Pace pojawiły się w polskich salonach w cenie od 354,9 tys. zł. To o 1/3 mniej od najtańszej Tesli Model X. Topowy I-Pace kosztuje 469,9 tys. zł. Zainteresowani zakupem muszą uzbroić się w cierpliwość. Cała tegoroczna transza (liczona do marca 2019 r.) w liczbie 55 sztuk została już wyprzedana, a zamówienia przyjmowane są na późniejszy okres. Z niecierpliwością czekamy na kolejne odpowiedzi wielkich producentów na Teslę. Na początek w szranki staną Audi e-tron, Mercedes-Benz EQC, a chwilę później Porsche Mission-E. Będzie się działo!

LF

Print Friendly