Jednym z pierwszych jurorów który miał okazję jeździć testowana przez nas Skodą Yeti w warunkach mocno zimowych był Wojciech Przybylski z Instytutu Transportu Drogowego. Jest on nie tylko znakomitym specjalistą, doświadczonym kierowcą, ale też doświadczonym jurorem. To nie pierwszy jego test i nie pierwsze auto którym jeździł w ramach Długodystansowego Testu Flotowego. Jak w jego ocenie wypadł Yeti?
Pan Wojciech tak napisał w ankiecie o swoich wrażeniach z jazdy: „Miałem okazję jeździć, na wiosnę tego roku Yeti, ale takim jak trzeba tzn. 4x4 i z najmocniejszym silnikiem. Było mokro i ślisko, przejechałem ok.
Jednak to nie wszystko - dużą część swojej oceny zawarł w adnotacjach do ocen wystawionych w ankiecie. I tak w punkcie „Ocena elementów wyposażenia” przy wysokiej ocenie napisał „wyposażenie i regulacje podnoszące komfort na dobrym poziomie, ogrzewanie i klimatyzacja też, pozostałe wyposażenie bez zastrzeżeń – ogólnie dość bogato”, dalej w punkcie proszącym o ocenę widoczności, skarżył się na to że „wycieraczki padają w mrozie, lusterka wsteczne są za małe”, z kolei bardzo dobrze oceniając oświetlenie dodał „ciekawe doświetlenie zakrętu”. Natomiast przy punkcie poświęconym jakości jazdy samochodem w zimie komentarz brzmiał „napęd wyłącznie na „ośkę” zdecydowanie rozczarowuje, także dobór opon na zimę (225/50 R17) przeczy zasadom sprawnej jazdy (za szerokie o
Ja ze swojej strony jako osoba zajmująca się testem, do komentarza dotyczącego opon czuję się w obowiązku dodać jeszcze jedną informację – ich wymiana z letnich na zimowe u autoryzowanego dealera Skoda Auto Wimar w Warszawie trwała równo 3 (słownie: trzy) godziny. I nie chodzi tu o czas oczekiwania w kolejce, ale o czas od momentu kiedy auto wjechało na podnośnik, do momentu kiedy z niego zjechało. Nie chcę ujmować pracującym tam specjalistom profesjonalizmu, ale mam wrażenie że sam bym to zrobił szybciej przy pomocy łyżek do opon i lewarka...
Napęd na jedną oś też daje radę!
Kolejną osobą która testowała Skodę Yeti w ramach Długodystansowego Testu Flotowego był Wiesław Mrówczyński – dziennikarz motoryzacyjny z wieloletnim stażem, oraz członek zarządu Polskiego Stowarzyszenia Motorowego.
Pan Wiesław testował Yeti w okresie najtrudniejszych jak dotąd warunków pogodowych. Po tych 10 dniach wyczerpujących jazd, tak brzmiała sformułowana przez niego opinia:
"Mimo ze już wcześniej testowałem ten model (Skoda Yeti) i to na "kozich" dróżkach rumuńskich Karpat jednakże ten egemplarz, z silnikiem 1200 cm3 budził zapytania czy i jak poradzi sobie z trudnościami śnieżnej i mroźnej zimy, jaka teraz stała się udziałem tego wycinka testu. Ponadto napęd tylko na dwa koła nie rokował zbyt wielkich możliwości manewrów na tych śliskich nawierzchniach, tym bardziej że ogumienie – mimo że zimowe, było bardzo szerokie (225x60 R17)
Rzeczywistość okazała się – mimo eksteremalnych zimowych warunków, bardzo pozytywna. Skoda Yeti z silnikiem 1.2 TSI o mocy 105 koni w wersji Experience doskonale się sprawdziła. Chociaż mimo małej pojemności silnika, zmusza do oszczędnego operowania pedałem gazu, dlatego że bardzo łatwo przekracza się normy zużycia paliwa – i to sporo!
Tym razem nie chcę rozważać ilości schowków, rozmiarów bagażnika, ergonomii wykończenia, etc. Uważam, że to wszystko robi wrażenie i jest poprawne, natomiast ważniejsze jest, że Yeti w tej wersji prowadzi się znakomicie i to na szerokich oponach firmy Bridgestone. Zwracam również uwagę na czujniki parkowania, które w tym aucie dość sporych rozmiarów "ułatwiają życie" nawet w zatłoczonej Warszawie. System doświetlenia zakrętów przez reflektory, oraz ilość poduszek powietrznych chroniących kierowcę i pasażera (nawet nogi!) w czasie ewentualnej kolizji jest godna podkreślenia. Dziwi cena 94 650 zł wersji Experience, a podstawowej 62 900 zł, których różnica wynosi aż 31 750 zł"
| « poprzednia | następna » |
|---|



















